Blog

Przywołanie – na co zwrócić szczególną uwagę, aby było skuteczne?

Temat przywołania jest jednym z najczęściej pojawiających się zagadnień zarówno wśród deklarowanych „problemów wychowawczych”, z którymi spotykam się w  pracy zawodowej oraz publikacjach dotyczących szkolenia psów. Pomimo różnorodności opracowań, dostrzegam aspekty, które często są pomijane, a na które warto zwrócić szczególną uwagę. Nie istnieją uniwersalne metody, które zagwarantują sukces w przywołaniu  każdego psa. Inne obszary  objąć należy uwagą szkoląc psa z silnym instynktem myśliwskim, inaczej z kolei pracuje się nad przywołaniem psów lękliwych bądź niezależnych itd. Wierzę jednak, że po przeczytaniu tego artykułu, znajdziecie te kwestie, które można zmienić, dostosowując do rysu charakterologicznego swojego pupila.

Zastosowanie wyłącznie imienia jako przywołania

Często spotykam się z sytuacją, kiedy samo imię psa pełni funkcję przywołania.  W tym przypadku warto pamiętać, że imię automatycznie staje się komendą. Chcąc zachować klarowność  i konsekwencje  komunikatu, nie powinno się stosować imienia psa w kontekście żadnych innych poleceń.  W praktyce oznacza to, że nie należy wypowiadać imienia psa, chcąc zwrócić jego uwagę.  Podobnie jak nie powinno się stosować komendy ,,siad’’ oczekując od psa powrotu,  bądź komendy ,,leżeć’’ domagając się  podania określonego przedmiotu.  Trzeba liczyć się z tym, że stosując imię jako przywołanie, stanie się ono komendą do wykonania tylko tej określonej czynności . Dlatego też warto wybrać komendę, którą zostanie poprzedzona imieniem  np. ,, Ares do mnie’’.

Powtarzanie komendy

Obserwując prace nad przywołaniem często zauważam brak reakcji u psa na pierwszą komendę, czasami również na drugą i na trzecią. Dopiero po kolejnym powtórzeniu pies reaguje i wraca do właściciela.  I w takiej sytuacji pojawia się pytanie, czy i w jaki sposób nagrodzić psa. 

Oczywiście nie ma jednoznaczniej odpowiedzi i jednego słusznego rozwiązania. Chcąc uniknąć sytuacji, w której pies decyduje dowolnie, po którym powtórzeniu wykaże się reakcją i czy w ogóle ona wystąpi, należy do tematu podejść indywidualnie biorąc pod uwagę kilka istotnych kwestii np. etap szkolenia, siłę nagród oraz ich atrakcyjność. Jeżeli pies, który uczy się przywołania, ignoruje pierwszą komendę, ale wróci do właściciela po powtórnej, powinien zostać nagrodzony słownie. Nagrodę w postaci przysmaków lub zabawy należy zachować na reakcje natychmiastowe przy pierwszym wypowiedzeniu  komendy.  Aby zachęcić psa do natychmiastowej reakcji i dać szanse na otrzymanie atrakcyjnej nagrody, warto stworzyć mu takie warunki, które będą temu sprzyjały. Czyli przywołać psa w warunkach bez dodatkowych utrudnień. Wówczas pies ma szanse wykazać się reakcją po pierwszej komendzie, a właściciel sowicie nagrodzić pupila za szybkość decyzji. Pies zacznie się uczyć, że warto reagować od razu. Po tym  etapie, można podnieść poziom trudności i rozpocząć pracę nad przywołaniem w trudniejszych warunkach, stopniowo zwiększając wymagania.

Warto wziąć pod uwagę fakt, że w przypadku, kiedy właściciel ma wątpliwości czy konkretne zachowanie powinien nagrodzić,  pies tym bardziej nie będzie miał jasności co do kryteriów otrzymania nagrody, a tym samym oczekiwań opiekuna. Stosując przywołanie ,,Ares, wróć’’ warto się w pierwszej kolejności upewnić czy pies jest zainteresowany zwróceniem uwagi na przewodnika, wypowiadając samo imię ,,Ares’’. Po wykazaniu przez psa zainteresowania głosem opiekuna (poprzez spojrzenie czy wykonanie kroku w jego stronę) prawdopodobieństwo sukcesu przywołania wzrasta i wówczas można dokończyć komendę słowem ,,wróć’’. Chcąc upewnić psa, że podjął słuszną decyzję należy  zwiększyć swoją atrakcyjność korzystając z całego wachlarza możliwości. A co zrobić kiedy pies nie wykaże reakcji na samo imię przy próbie przywołania, opiszę w dalszej części artykułu.

Sposób przywołania

Wielu szkoleniowców nakłania do przywołania psa  radosnym, wysokim wręcz śpiewającym tonem, aby wzmocnić swoją atrakacyjność i zachęcić psa do powrotu do opiekuna. Ale czy faktycznie w sytuacji niebezpiecznej, zagrażającej psiemu zdrowiu bądź życiu opiekun będzie w stanie wydobyć z siebie wesołe dźwięki? Widząc psa oddalającego się z dużą prędkością  w pogoni za zającem jest to dyskusyjne. Owszem w początkowej fazie nauki,  radosny ton często jest pomocny, jednak należy jak najszybciej z niego zrezygnować i stosować naturalny tembr głosu.

Różne komendy

W tym akapicie opiszę zastosowanie różnych komend na przywołania wśród domowników i jego wpływ na skuteczność wykonywania tego polecania przez psa.

Posłużę się przykładem, kiedy żona stosuje przywołanie ,,Ares do mnie’’, mąż natomiast przywołuje psa komendą  ,,Ares wróć’’. Czy taka rozbieżność nie będzie miała wpływu na jej skuteczność?  To oczywiście zależy. Pies ma prawo być zagubiony w sytuacji, kiedy jeden z domowników stosuje komendę, której pies się wcześniej nie uczył, więc jej nie zna. Wówczas nie można oczekiwać, że komunikat będzie dla psa czytelny i zrozumiały.

  Jednakże jeśli każdy z małżonków stosuje swoją komendę uprzednio ucząc jej psa od podstaw,  pies będzie doskonale potrafił ją zastosować i wykazać się pożądaną reakcją na każdą z nich.

Warto podkreślić, że psy uczą się kontekstowo.  Jeśli małżonkowie zamienią się komendami i żona zacznie stosować komendę, której używał wcześniej tylko mąż, a mąż zacznie przywoływać psa komendą żony, pies również ma prawo nie zrozumieć polecenia.  Dlatego trzeba pamiętać o zachowaniu konsekwencji  i zastosowaniu takich komend, których sami uczyliśmy.

Nagrody

W praktycznie każdym opracowaniu dotyczącym szkoleniu psa i w wielu sytuacjach treningowych,  można spotkać się z terminem nagrody. Pies powinien otrzymać nagrodę, jeśli prawidłowo wykona polecenie np. kiedy wykaże pożądaną reakcję na przywołanie. Pozostaje jednak wątpliwość, czym jest nagroda i jakie to może mieć przełożenie na efektywność szkolenia?  Kiedy zadaje  pytanie ‘’co to jest nagroda?’’ swoim kursantom, natychmiast otrzymuję odpowiedź  ,,smaczki albo zabawka!”. Oczywiście jest to forma nagrody, ale czy pies rozumie to w ten sposób? Otóż nagroda jest tym, na czym psu w danym momencie zależy i co spowoduje powtórzenie zachowania psa w tych samych warunkach. Jest to definicja będąca przyczyną wielu dylematów ze strony właścicieli. Dlatego też nie zawsze nagrodą będzie przysmak czy zabawka i o tym nie należy zapominać. Kiedy pies odmawia przyjęcia nagrody w postaci kiełbasy nie oznacza to, że nie lubi być w ten sposób nagradzany. Oznacza to, że w  tych konkretnych warunkach, w jakich się znalazł, kiełbasa nie jest nagrodą w psim rozumieniu (chociaż doskonale może tego konkretnego psa zmotywować do pracy w odmiennej sytuacji).

 W zależności od warunków, nagrodą może być wspólna zabawa szarpakiem lub bieg za piłką, ale również nagrodą może być wspólna zabawa z innymi psami bądź możliwość węszenia (tzw. nagroda środowiskowa).

Rozproszenia środowiskowe/kontrola otoczenia

Bardzo istotnym elementem nauki przywołania jest kontrola środowiska i rozproszeń, a co za tym idzie, stopniowe zwiększanie poziomu trudności przywołania. Fakt, że pies błyskawicznie wraca na zawołanie, gdy nie ma w pobliżu innych psów, ludzi, rozrzuconego jedzenia, interesujących zapachów, nie oznacza, że komenda zostanie tak samo wykonana w momencie np. zabawy z innym psem czy pogoni za kotem. Przed przywołaniem psa warto jest ocenić realne szanse na poprawne wykonanie komendy. Jeśli pies nie reaguje na samo imię, najprawdopodobniej nie zareaguje również na komendę. Nie powinna być zatem użyta, a psa warto jest zachęcić do powrotu w inny sposób.

Schemat nagradzania za przywołanie

Podczas nagradzania psa za przywołanie ogromne znaczenie ma nie tylko atrakcyjność nagród, ale także sposób ich podawania oraz schemat nagradzania zwany także harmonogramem wzmocnień. W początkowej fazie nauki niezwykle istotne jest czytelne wskazanie psu, że dane zachowanie jest pożądane. Powinno się zatem nagradzać każde jedno przywołanie i stosować tym samym harmonogram stałego stosunku nagrody do zachowania. Niestety taki schemat nagradzania jest niesamowicie podatny na wygaszenie, szczególnie, gdy pies nasyci się nagrodami bądź ich atrakcyjność nagle spadnie (nawet najlepsze smakołyki podawane często i w dużej ilości tracą na atrakcyjności). Aby zwiększyć odporność na wygaszenie, należy przejść do wzmacniania sporadycznego, zwanego inaczej harmonogramem zmiennego stosunku nagrody do zachowania, polegającego na wzmacnianiu tylko niektórych poprawnych reakcji. W praktyce oznacza to, że za niektóre przywołania wyłącznie mówimy psu, że wykonał poprawnie zadanie, zaś kolejne bardzo silnie nagradzamy (nie jednym kawałkiem kiełbasy bądź chrupkiem, lecz całą masą ulubionych psich atrakcji).

Sygnał potwierdzający

Podczas nauki wykonywania jakiejkolwiek komendy, informujemy psa w trakcie prezentowania zachowania, że postępuje zgodnie z naszymi oczekiwaniami. W praktyce oznacza to, że gdy uczymy psa komendy siad, natychmiast mówimy „dobrze”, gdy przyjmie odpowiednią pozycję. Przywołanie natomiast jest o tyle trudnym zachowaniem,  że trwa kilka, kilkanaście sekund, w zależności od dystansu od psa. Kiedy więc należy utwierdzić psa w przekonaniu, że dobrze wykonuje komendę? Najczęściej spotykam się z sytuacją, że potwierdzenie dobrze wykonanego powrotu na komendę występuje w momencie, gdy pies usiądzie przed przewodnikiem. Z doświadczenia jednak widzę, że o wiele lepsze efekty otrzymuje się podczas wzmocnienia startu w stronę przewodnika. Odległość pomiędzy psem a przewodnikiem bogata jest bowiem w przeróżne rozproszenia – zapachy, psy, interesujący ludzie, rozrzucone jedzenie. Podparcie powrotu do przewodnika sygnałem narody „dobrze”, „super” powoduje, że pies jest zdecydowanie mniej podatny na rozproszenia.

Czytelne kryteria

Przywołanie jest, w mojej opinii, najważniejszą komendą,ponieważ dotyczy bezpieczeństwa naszego psa, nas samych oraz szeroko rozumianego świata zewnętrznego. Dlatego niezwykle istotne jest określenie czytelnych kryteriów, aby pies nie miał wątpliwości, co do warunków uzyskania nagrody. Przywołując psa powinniśmy pracować nad tym, aby pies jak najszybciej znalazł się przy nas. W praktyce oznacza to, że w momencie, gdy pies do nas podbiega, powinniśmy go nagrodzić. Niezwykle często jednak spotykam się w pracy z łączeniem przywołania i komendy siad. Taki schemat pracy budzi we mnie duże wątpliwości, ponieważ łatwo o nieczytelność komunikatu. Jak zachować się bowiem, gdy pies natychmiast wraca na zawołanie, ale nie wykonuje komendy siad i my całą energię skupiamy na wyegzekwowaniu siadu? Nagroda za powrót zostaje bardzo odroczona w czasie, a to przecież przywołanie jest tym zachowaniem, które chcemy wzmocnić. Jeśli uda się nam posadzić w końcu psa, nagrodzimy siad przed przewodnikiem, nie powrót. Czytelniej jest przywołać psa i podawać smakołyki w taki sposób, aby pies usiadł, bez wymagania komendy „siad”. Nie zatracimy wówczas celu treningu przywołania – natychmiastowej reakcji, prędkości, zaangażowania i zignorowania rozproszeń.

Przywołaj i puść

Wielu z nas zmierzyło się z problemem przypinania psa na smycz po przywołaniu. Pies chętnie wraca, zjada smakołyk i odskakuje błyskawicznie, by nie zostać przypiętym na smycz. Warto zatem zrobić z psem ćwiczenie, że przywołujemy psa, przypinamy na smycz, solidnie nagradzamy (najlepsze smakołyki, chwila szalonej zabawy z przewodnikiem ulubioną zabawką) i….puszczamy go ze smyczy, pozwalając wrócić do swobodnych harców. Przypięcie na smycz przestanie zwiastować koniec wszelkich przyjemności, lecz zacznie być początkiem wspaniałej zabawy z przewodnikiem.

Zaspokojenie potrzeb

Swobodna eksploracja otoczenia jest dla psa niesamowicie ważna. Nie tylko pozwala uwolnić energię, budować relacje z innymi psami, ale i poznawać otaczający świat wszystkimi zmysłami. Zabieranie młodego psa na krótkie, nudne spacery prędzej czy później skutkować będzie chęcią odkrywania świata na własną rękę, więc chęć powrotu będzie zdecydowanie mniejsza, a nagrody przez nas oferowane nie będą warte wykonania komendy. Zapewnijmy więc psom możliwość bycia psem, rozwijania się, dbajmy o ich kondycję fizyczną i psychiczną. Pozwólmy im popełniać „błędy”, uczmy się siebie nawzajem, a metodą małych kroczków i wyłapywania poprawnych zachowań zbudujmy sobie wspólną, piękną przyszłość.

Cudownej pracy!

Dorota

Aktywne wakacje z psem

W dniach 21-28 lipca 2018 roku odbył się kolejny już obóz „Aktywne wakacje z psem”. Po raz trzeci gościliśmy w fenomenalnym Buffalo Ranch, w którym uczestnicy wyjazdu mogli odpocząć, czerpać wiedzę i… poznać swojego psa z całkowicie psiej strony.

Przed wyjazdem dużo osób mnie pytało, jaki jest program obozu. Co odbędzie się którego dnia i o której godzinie. Prawda jest taka, że planu na obozie nie ma. Dlaczego? Bo spędzamy razem tydzień, a moim zadaniem jest nie tylko nauczyć, jak technicznie wykonać ćwiczenia na przykład z zakresu posłuszeństwa. Bycie razem przez tydzień umożliwia mi objęcie uwagą pary Przewodnik-pies całościowo, zarówno podczas pracy, jak i swobodnego spędzania czasu wolnego. Czas na szykowanie się na zawody przyjdzie w przyszłości (jeśli ktokolwiek odczuwa taką potrzebę). Najważniejsze, to poukładać relacje w taki sposób, aby życie z psem było czystą przyjemnością, a nie kojarzyło się z koszmarem spacerów czy nerwami w kontaktach z innymi psami.

Wykłady dla Przewodników obejmowały zagadnienia z zakresu pierwszej pomocy przedweterynaryjnej, systemu hamowania agresji, psiej komunikacji, teorii uczenia się czy eliminowania niepożądanych zachowań. Było dużo, było intensywnie, ale z mojego punktu widzenia – to podstawa, którą powinni mieć właściciele, by zrozumieć swojego psa, a nie tylko wymagać od niego rzeczy często niemożliwych.

Moja najwspanialsza trenerka Ewa zabrała Przewodników w przepiękny świat psiego nosa i pokazała, czym jest mantrailing, czyli tropienie użytkowe. Efekt był przeze mnie przewidywalny – uczestnicy byli zachwyceni, a psy…Psy były psami! Niektóre pierwszy raz w życiu mogły swobodnie i świadomie używać nosa „w słusznej sprawie” i czerpały z tego ogromną przyjemność. Z treningu wracały zmęczone, jednak bardzo spokojne. A to właśnie spokoju i spełnienia nasze psy potrzebują najbardziej. Ja natomiast chciałam zwrócić uwagę na dotyk. Dotyk, który daje poczucie bezpieczeństwa. Który rozluźnia i pozwala mięśniom odpocząć. Który choćby na kilka minut zabiera właściciela i jego psa w inny świat, oderwany od rzeczywistości. To było trudne ćwiczenie zarówno dla Przewodników, jak i psów, jednak momenty, gdy dwie odrębne istoty stawały się jednością, niejednokrotnie wzruszyły mnie do łez.

Pisać o emocjach na obozie mogłabym długo, jednak uwierzcie mi – żadne słowa tego odpowiednio nie ujmą i nie będą w pełni zrozumiane, jeśli się nie było częścią tego zdarzenia.

Bohaterami tego obozu byli cudowni właściciele i ich psy:

Nucena – alano espanol, Granda – springer spaniel, Bruno – bullmastif, Gaja – labrador, Loca – jack russell terrier, Minnie – jack russell terrier, Layla – owczarek australijski, Fargo – bobtail, Malf – cocker spaniel, Scooby – ON, Zosia – amstaff. Towarzysko dołączyła Chilli – dog kanaryjski oraz Srulek – buldożek francuski.

Fot. Ewa Leśniewska 

Smycz linowa od Pawesome

Niby wiedziałam, jak wyglądać będzie oczekiwana przeze mnie smycz. Znałam jej elementy – z czego jest wykonana, jak długa będzie. Sama także wybierałam kolor, więc elementów zaskoczenia być nie powinno. A jednak…

Opakowanie zawierało przepiękne pudełko z logo PAWESOME idealnie oddające minimalistyczny styl produktów.

WIĘCEJ

Pawesome – czyli jak zostałam ambasadorką nowej marki

Nie bez powodu na moim blogu największą część zajmować będzie temat poruszania się na smyczy. Rocznie spacerujemy z psem co najmniej 1000 razy (gdyby przyjąć, że wychodzimy tylko 3 razy dziennie). Życzymy sobie, aby nasze psy w zdrowiu dożyły kilkunastu lat, dlatego przygotujmy się odpowiednio na kilkanaście tysięcy spacerowych wypraw. Techniki, pułapki, zasady – to jedna strona medalu. Druga – to akcesoria niezbędne do spacerów, czyli obroża lub szelki oraz SMYCZ.

I tu właśnie rozpoczyna się przygoda, którą od kilku miesięcy musiałam utrzymać w tajemnicy. Co super proste nie było, bo to ogromna radość zostać AMBASADOREM marki PAWESOME.

WIĘCEJ

Skupienie na przewodniku a luźna smycz

Skupianie uwagi psa na Przewodniku to chyba jedna z najchętniej stosowanych technik uczenia psa poruszania się na luźnej smyczy. Bo przecież skupiony na Przewodniku pies jest pod pełną kontrolą i smycz służy wyłącznie do asekuracji. Ale… Ta metoda nie uczy psa poruszania się na luźnej smyczy tylko skupienia w trudnych dla psa warunkach. Oczywiście efektem jest luźna smycz, ale co w momencie, gdy smakołyki przestają działać? Przy bardzo silnych emocjach pies zazwyczaj albo nie przyjmuje smakołyka, albo zjada go w pośpiechu kompletnie nie utrzymując kontaktu z drugim końcem smyczy. Pojemność żołądka też może się skończyć. Albo problemy ze zdrowiem spowodują, że pies nie może jeść określonych rzeczy. Jak wówczas utrzymać kontakt wzrokowy bez nagród? Jest również inny aspekt budzący moje duże wątpliwości przy stosowaniu tej techniki. Jeśli pies pociągnie na smyczy, a my wykonamy jakikolwiek ruch (zatrzymanie, zmiana kierunku, cmoknięcie) i nagrodzimy psa, wówczas wzmacniamy cały łańcuch zachowania, nie samo utrzymanie kontaktu. W praktyce oznacza to, że pies uczy się sekwencji: napięcie smyczy -> reakcja właściciela -> nagroda. Warto też sobie odpowiedzieć na pytanie, po co psu spacer? Przy skupianiu się na właścicielu przez cały spacer, ciężko odpoczywać, eksplorować, poznawać świat, a i nam ludziom spacer powinien służyć, a nie zmuszać to stałej kontroli.

Hard Dog Race – ambitnie, acz z rozumem

Już za kilka chwil rozpocznie się fenomenalna impreza – Hard Dog Race. Czyli taki psio-ludzki Runmageddon. Uwielbiam biegać, pokonałam swoje słabości w zeszłorocznym Runmageddonie i wiem, jakiego kopa energetycznego to daje. Gdy tylko pojawiła się informacja na temat HDR, wielu znajomych otwarcie mówiło, że to impreza dla mnie. Owszem. Dla mnie tak, ale dla mojego psa już nie. Pokonałby ze mną wszystkie przeszkody, a jego uwielbienie wspólnego biegania na pewno nakręcałoby go do ostrego wyścigu.

Dlaczego więc nie bierzemy udziału?
Bo widzę, jak w deszczową pogodę ciało wygina mu się w łuk i radość z pyska znika. Jak omija wszelkie kałuże, by niehigienicznym błotem nie umorusać swoich kapci. To jest jego natura, którą mogę obserwować i uczyć się jej na luźnych spacerach, bez wymagań i narzuconych przeze mnie reguł.  Przebiegłby to ze mną, nie dla własnej radości, a dla zaspokojenia moich ambicji. Bo uwielbia widzieć radość w moich oczach i słyszeć słowa pełne pochwał. On nie lubi zawodzić. Jest ambitny. Ale jest tak wiele płaszczyzn, na których wspólnie ładujemy akumulatory, że swoje ambicje chowam w kieszeń. Posiadanie psa to poszanowanie jego natury, jego miłości i fujności także.Zapisz

Mój pies ciągnie na smyczy

szkolenia psów warszawa 3

Cieszę się, że to czytasz, bo to oznacza, że chcesz coś zmienić w swoich spacerach z psem. Że nie bagatelizujesz ciągnięcia na smyczy, tylko szukasz odpowiedzi, jak sobie z tym poradzić.

Zacznę dla Ciebie pozytywnym akcentem – nie jesteś odosobniony/a. Ba! Powiem więcej – nawet wielu szkoleniowców i zawodników psich sportów ma ten sam problem. Ale nie budujmy swojej wartości na nieszczęściu innych, znasz przecież problem od podszewki i wiesz, że spacer z psim pociągowcem do przyjemności nie należy.

Zacznijmy zatem od określenia źródła sytuacji. Co powoduje, że pies ciągnie na smyczy? WIĘCEJ

Scroll Up