Sprawdź blog szkoły dla psów Canistic

Smycz linowa od Pawesome

Niby wiedziałam, jak wyglądać będzie oczekiwana przeze mnie smycz. Znałam jej elementy – z czego jest wykonana, jak długa będzie. Sama także wybierałam kolor, więc elementów zaskoczenia być nie powinno. A jednak…

Opakowanie zawierało przepiękne pudełko z logo PAWESOME idealnie oddające minimalistyczny styl produktów.

Dlaczego zachwyca mnie smycz linowa od PAWESOME?

Po pierwsze – wykonana jest z liny bawełnianej, czyli naturalnego surowca bardzo przyjemnego w dotyku. Smycz jest podstawowym narzędziem w mojej pracy, więc wszelkie taśmy po dłuższym stosowaniu pozostawiają mało przyjemny ślad na mych dłoniach. Szczególnie, jeśli mam do czynienia z dużym, silnie ciągnącym psem.

Kolor – ja wybrałam smycz w kolorze naturalnym, która dla mnie jest klasyką w czystej postaci. Każdy natomiast zamawiając smycz, może wybrać produkt w preferowanym przez siebie kolorze lub jedną z dostępnych opcji dwu lub trzykolorowych.

Skórzane elementy wykończenia powodują, że smycz wygląda elegancko, choć nadal jest niezobowiązująca. Podobnie jak w przypadku liny, skórzane wykończenia także kolorystycznie można modyfikować, tworząc tym samym wymarzoną smycz.

Całości dopełnia solidny karabińczyk w kolorze złotym. Karabińczyk pracuje lekko, nie zacina się i nawet w przypadku mocnego ciągnięcia przez psa na smyczy – nic się z nim nie dzieje.

 

Wygląd a funkcjonalność

 

Wiecie, wyglądem mnie smycz zachwyciła od pierwszych sekund, natomiast priorytetem jest jej funkcjonalność, więc potrzebowałam kilku miesięcy, by dokładnie się jej przyjrzeć i przetestować ją w różnych warunkach i na różnych psach.

I tutaj kilka moich spostrzeżeń. Z uwagi na materiał, z którego została wykonana, lekko amortyzuje ciągnięcie psa, co pozbawia przewodnika znikomej przyjemności wyrwania ręki z barku przy silnym pociągnięciu. Dla mnie – ogromny plus, bo nade wszystko cenię sobie komfort na spacerze i bezpieczeństwo. Swoje także. Druga rzecz  – lina bawełniana jest bardzo przyjemna w dotyku i nawet przy mocnym szarpnięciu, nie ma odczucia palenia skóry dłoni. Smycz linowa od  Pawesome nie ma regulowanej długości, nie ma dodatkowych kółek, dwóch karabińczyków, szlufek itd. Dla jednych może być to pewna niedogodność, bo faktycznie przy większej długości trzeba nauczyć się „zbierać smycz”, by nie ciągnęła się po ziemi. Z mojej perspektywy natomiast brak tych wszystkich dodatków powoduje, że smycz jest relatywnie lekka i płynnie mogę pracować nad zwiększaniem czy zmniejszaniem  jej długości.

Smycz linowa od PAWESOME najlepiej sprawdza się jako smycz miejska. Gdyby miała być traktowana jako treningowa, mogłaby nie sprostać oczekiwaniom. Ciężko bowiem utrzymać w czystości bawełnę i skórzane elementy.

A czy Wam się spodoba? Sama jestem ciekawa Waszych opinii i spostrzeżeń. Dla mnie to narzędzie pracy, więc i wymagania mogę mieć ciut inne niż Wy. Wskakujcie na stronę www.pawesome.pl , stwórzcie swój idealny zestaw i podzielcie się swoimi uwagami.

Miłego i bezpiecznego spacerowania 🙂

Pawesome – czyli jak zostałam ambasadorką nowej marki

Nie bez powodu na moim blogu największą część zajmować będzie temat poruszania się na smyczy. Rocznie spacerujemy z psem co najmniej 1000 razy (gdyby przyjąć, że wychodzimy tylko 3 razy dziennie). Życzymy sobie, aby nasze psy w zdrowiu dożyły kilkunastu lat, dlatego przygotujmy się odpowiednio na kilkanaście tysięcy spacerowych wypraw. Techniki, pułapki, zasady – to jedna strona medalu. Druga – to akcesoria niezbędne do spacerów, czyli obroża lub szelki oraz SMYCZ.

I tu właśnie rozpoczyna się przygoda, którą od kilku miesięcy musiałam utrzymać w tajemnicy. Co super proste nie było, bo to ogromna radość zostać AMBASADOREM marki PAWESOME.

W jaki sposób zostałam ambasadorką marki Pawesome?

Na Facebooku wyświetliła mi się informacja, że są poszukiwani ambasadorzy nowopowstającej marki smyczy. Wysyłam zgłoszenie, bo temat mi bliski nie tylko z uwagi na posiadanie dwóch psów. Chodzi o smycz –  podstawowe narzędzie mojej pracy!!! Nie raz i nie dwa miałam „spalone” dłonie smyczami używanymi przez klientów, były także pękające karabińczyki, czyli poczucie bezpieczeństwa wręcz zerowe. W zgłoszeniu opisałam, że prowadzę szkołę dla psów w Warszawie, że mam dwa dorosłe samce i choć nie ciągną na smyczy, to komfort i bezpieczeństwo na spacerze są dla mnie kwestią priorytetową. I udało się!! Z grupy chętnych osób zostały wybrane trzy osoby – Monika z wyżłem, Alina z owczarkami i ja. Nie znamy się osobiście, łączą nas psy i współtworzenie produktów marki Pawesome.

Jak zatem działamy?

Właściciele marki utworzyli dla nas specjalną, zamkniętą grupę, na której wymieniamy się opiniami o produktach, o ich funkcjonalności, estetyce, wygodzie. Co śmieszne – dopiero będąc na grupie zauważyłam, że właścicielami marki Pawesome są twórcy niezastąpionych mat węchowych. Byłam wtedy więcej niż pewna, że nowe produkty będą tworzone przez psiarzy dla psiarzy z dużym naciskiem na funkcjonalność, a nie będą kontynuacją mody na pstrokate akcesoria.

Co mnie urzeka w naszym Teamie Pawesome?

Że się lubimy i mamy wspólny cel. Że jesteśmy współtwórcami, a nie tylko dawcami nowych zdjęć. Że nasze uwagi wpływają na udoskonalanie produktów, abyście także rozkochali się w tych produktach.

A jakich dokładnie? Na pewno wkrótce napiszę, a Wy szykujcie się na coś nietuzinkowego i śledźcie Pawesomowe dokonania.

Link do sklepu: https://pawesome.pl

Link do facebook: https://facebook.com/pawesomepl

Link do instagram: https://www.instagram.com/pawesomepl/

 

`

 

 

 

 

 

 

Skupienie na przewodniku a luźna smycz

Skupianie uwagi psa na Przewodniku to chyba jedna z najchętniej stosowanych technik uczenia psa poruszania się na luźnej smyczy. Bo przecież skupiony na Przewodniku pies jest pod pełną kontrolą i smycz służy wyłącznie do asekuracji. Ale… Ta metoda nie uczy psa poruszania się na luźnej smyczy tylko skupienia w trudnych dla psa warunkach. Oczywiście efektem jest luźna smycz, ale co w momencie, gdy smakołyki przestają działać? Przy bardzo silnych emocjach pies zazwyczaj albo nie przyjmuje smakołyka, albo zjada go w pośpiechu kompletnie nie utrzymując kontaktu z drugim końcem smyczy. Pojemność żołądka też może się skończyć. Albo problemy ze zdrowiem spowodują, że pies nie może jeść określonych rzeczy. Jak wówczas utrzymać kontakt wzrokowy bez nagród? Jest również inny aspekt budzący moje duże wątpliwości przy stosowaniu tej techniki. Jeśli pies pociągnie na smyczy, a my wykonamy jakikolwiek ruch (zatrzymanie, zmiana kierunku, cmoknięcie) i nagrodzimy psa, wówczas wzmacniamy cały łańcuch zachowania, nie samo utrzymanie kontaktu. W praktyce oznacza to, że pies uczy się sekwencji: napięcie smyczy -> reakcja właściciela -> nagroda. Warto też sobie odpowiedzieć na pytanie, po co psu spacer? Przy skupianiu się na właścicielu przez cały spacer, ciężko odpoczywać, eksplorować, poznawać świat, a i nam ludziom spacer powinien służyć, a nie zmuszać to stałej kontroli.

Hard Dog Race – ambitnie, acz z rozumem

Już za kilka chwil rozpocznie się fenomenalna impreza – Hard Dog Race. Czyli taki psio-ludzki Runmageddon. Uwielbiam biegać, pokonałam swoje słabości w zeszłorocznym Runmageddonie i wiem, jakiego kopa energetycznego to daje. Gdy tylko pojawiła się informacja na temat HDR, wielu znajomych otwarcie mówiło, że to impreza dla mnie. Owszem. Dla mnie tak, ale dla mojego psa już nie. Pokonałby ze mną wszystkie przeszkody, a jego uwielbienie wspólnego biegania na pewno nakręcałoby go do ostrego wyścigu.

Dlaczego więc nie bierzemy udziału?
Bo widzę, jak w deszczową pogodę ciało wygina mu się w łuk i radość z pyska znika. Jak omija wszelkie kałuże, by niehigienicznym błotem nie umorusać swoich kapci. To jest jego natura, którą mogę obserwować i uczyć się jej na luźnych spacerach, bez wymagań i narzuconych przeze mnie reguł.  Przebiegłby to ze mną, nie dla własnej radości, a dla zaspokojenia moich ambicji. Bo uwielbia widzieć radość w moich oczach i słyszeć słowa pełne pochwał. On nie lubi zawodzić. Jest ambitny. Ale jest tak wiele płaszczyzn, na których wspólnie ładujemy akumulatory, że swoje ambicje chowam w kieszeń. Posiadanie psa to poszanowanie jego natury, jego miłości i fujności także.Zapisz

Mój pies ciągnie na smyczy

Cieszę się, że to czytasz, bo to oznacza, że chcesz coś zmienić w swoich spacerach z psem. Że nie bagatelizujesz ciągnięcia na smyczy, tylko szukasz odpowiedzi, jak sobie z tym poradzić.

Zacznę dla Ciebie pozytywnym akcentem – nie jesteś odosobniony/a. Ba! Powiem więcej – nawet wielu szkoleniowców i zawodników psich sportów ma ten sam problem. Ale nie budujmy swojej wartości na nieszczęściu innych, znasz przecież problem od podszewki i wiesz, że spacer z psim pociągowcem do przyjemności nie należy.

Zacznijmy zatem od określenia źródła sytuacji. Co powoduje, że pies ciągnie na smyczy? WIĘCEJ

Scroll Up